Przepis na długowieczność 100-letniej gdańszczanki. Nie lubisz jeść, to nie skorzystasz

2024-05-03 14:31

Jeśli znasz receptę na długie życie słynnych stulatków z Okinawy, to historia pani Elżbiety Dombrowskiej mocno cię zadziwi. Są elementy wspólne, ale też spore różnice, choćby w podejściu do jedzenia. Polski przepis, jak dożyć 100 lat i więcej, może ci przypaść do gustu.

Przepis na długowieczność 100-letniej gdańszczanki Elżbiety Dombrowskiej. Nie lubisz jeść, to nie skorzystasz
Autor: Grzegorz Mehring/gdansk.pl (facebook/A.Dulkiewicz)

Pani Elżbieta setne urodziny obchodziła już w grudniu ubiegłego roku, ale dopiero teraz o mieszkance Gdańska robiło się głośniej, bo z wizytą do jubilatki wybrała się prezydentka Aleksandra Dulkiewicz (obie panie na zdjęciu), a oficjalny portal miasta gdansk.pl zdradził sporo sekretów związanych z życiem stulatki.

Nas najbardziej interesowało, jaki jest przepis na długie życie w Polsce. W zasadzie okazuje się dość prosty. Sekrety mamy wyjawiła córka Gabriela. Przepis na długowieczność pani Elżbiety jest dość krótki. Można go streścić w 4 punktach.

Sposoby gwiazd na wieczną młodość | ESKA XD - Hotplota #6

1. Przepis na długowieczność: aktywność fizyczna

Kiedy mówimy o "aktywności fizycznej", nieraz mamy na myśli jakiś konkretny sport, rodzaj treningu. Tymczasem życie Elżbiety Dembowskiej było jednym wielkim treningiem, najpierw, w młodości, na roli, potem w mieście.

Wg pani Gabrieli, jej mamie "pomogło życie na wsi, proste i trudne, nawet biedne, ale zdrowe i wypełnione pracą". Pani Dembowska pochodzi spod Sanoka na Podkarpaciu. Urodziła się 19 grudnia 1923 roku w rodzinie wielodzietnej. Jako najstarsza z rodzeństwa od wczesnej młodości miała wiele obowiązków.

W 1953 roku obecna stulatka przeprowadziła się wprawdzie z mężem do miasta, ale z pewnością nie zabrakło jej zajęć. Została mamą trojga dzieci, które przychodziły na świat co dwa lata.

Dość zajęć na jedną osobę? Pani Elżbieta była innego zdania. Dość szybko wróciła do pracy, tym razem na poczcie, co z pewnością pozwoliło jej pozostać w ruchu także wtedy, gdy dzieci trochę podrosły i przestały być już tak obciążające.

2. Przepis na długowieczność: udane życie rodzinne

Przyszły mąż pani Elżbiety, Klemens, chciał się oświadczyć na drugiej randce. Właściwie od tamtego czasu pozostawali nierozłączni. Pani Elżbieta przeżyła jednak męża. Ten zmarł, mając 77 lat. Do końca tworzyli udany duet.

Przeżyła też czworo rodzeństwa. Został jej tylko brat, który ma ponad 90 lat.

To, co odbiera seniorom motywację do życia, to często samotność. Ten problem nie dotyczy pani Dombrowskiej. Oprócz trojga dzieci doczekała się dziewięciorga wnuków i dziesięciorga prawnuków, a rodzina jest blisko.

3. Przepis na długowieczność: dobry apetyt

Pani Elżbieta jest wciąż w niezłej formie. Stosuje niezwykłą jak na swój wiek dietę: gdańska stulatka je bowiem "wszystko". Czyli to trochę tak, jakby diety nie było, ale nie jest to prawda.

Już dawno dietetycy doszli do wniosku, że sekret idealnej diety to jej maksymalna różnorodność - najlepszy sposób, by zapewnić organizmowi wszelkie potrzebne składniki i uniknąć groźnych niedoborów.

- Starsi ludzie często nie mają apetytu. A mama je wszystko. Ma duży apetyt, i to ją, moim zdaniem, trzyma – zdradza córka.

Co by na to powiedzieli stulatkowie z Okinawy? Cóż, mieliby zapewne wątpliwości, bo jednak w Ikigai, japońskim przepisie na długie życie jest mowa o umiarze, kontrolowaniu się, ograniczaniu z wiekiem porcji żywieniowych. Pani Elżbieta nie zwraca na to uwagi i zdaje się na własny organizm.

Z drugiej strony: Japończycy radzą, by każdy znalazł swoje własne Ikigai i gdańszczanka tak właśnie zrobiła.

4. Przepis na długowieczność: kiszonki

Jedząc "wszystko", pani Elżbieta ma produkty ulubione i za nie z pewnością pochwaliliby ją dietetycy. To żadne modne dziś przegryzki czy źródła pustych kalorii. Mowa o dwóch hitach polskiej kuchni: ogórkach kiszonych i kapuście kiszonej.

Skoro nasza odporność bierze się z brzucha, a kiszonki to przyjaciółki naszych jelit, nic dziwnego, że pani Elżbieta ma dobry apetyt i generalnie zdrowie.

Kiszonki, poza wzbogacaniem naszej flory jelitowej, świetnie gaszą pragnienie, dostarczają sporo witamin (C, A, E, K i z grupy B) oraz minerałów, w tym magnezu, fosforu i potasu. Zawierają substancje przyjazne układowi kostnemu i przydatkom skóry (włosom, paznokciom).

Chociaż czasem pojawiają się głosy, że należy je ograniczać ze względu na sporą zawartość soli, lekarze nie mają wątpliwości. Poza solą mają przede wszystkim pozytywne wartości odżywcze i choćby z tego powodu wygrywają z przegryzkami typu chipsy, frytki itp., które są bardzo kaloryczne i właściwie nie mają żadnych zalet.

Sonda
Lubisz kiszonki?