Spis treści
- Eksperci alarmują: powszechne konserwanty w żywności mogą stanowić poważne zagrożenie dla serca i naczyń krwionośnych.
- Najnowsze analizy ujawniają listę ośmiu konkretnych dodatków oznaczonych symbolami E, które bezpośrednio zwiększają ryzyko zawału i udaru
- Nie ryzykuj zdrowia! Sprawdź, które dodatki E musisz wyeliminować z diety.
Siedem lat obserwacji i 112 tysięcy talerzy
Projekt NutriNet-Santé to jedno z największych badań żywieniowych w historii Europy. Przez siedem do ośmiu lat ochotnicy z całej Francji co sześć miesięcy raportowali naukowcom wszystko, co jedli i pili przez trzy pełne doby. Nie były to ogólne deklaracje w stylu „jem zdrowo" czy „unikam fast foodów". To były szczegółowe dzienniki żywieniowe, które pozwoliły badaczom z Université Sorbonne Paris Nord dokładnie prześledzić skład każdego posiłku, łącznie z konserwantami.
Wynik analizy, który ukazał się w prestiżowym piśmie European Heart Journal okazał się niemal szokujący w swojej powszechności: 99,5% uczestników spożyło przynajmniej jeden środek konserwujący w ciągu pierwszych dwóch lat udziału w badaniu. Innymi słowy, uniknięcie konserwantów we współczesnej diecie jest praktycznie niemożliwe bez radykalnej zmiany nawyków zakupowych.
Dwa typy konserwantów, obydwa szkodzą sercu
Żeby zrozumieć wyniki badania, warto wiedzieć, że konserwanty dzielą się na dwie podstawowe grupy. Pierwsza to substancje zapobiegające rozwojowi pleśni i bakterii - bez nich jogurt skwaśniałby po dwóch dniach, a wędlina pokryłaby się nalotem już w połowie tygodnia. Druga grupa to antyoksydanty - chronią żywność przed utlenianiem, czyli zapobiegają brunatnieniu jabłka po przekrojeniu czy jełczeniu oleju.
Problem w tym, że obie grupy okazały się powiązane z problemami kardiologicznymi. Osoby spożywające największe ilości konserwantów z pierwszej grupy miały o 29% wyższe ryzyko nadciśnienia tętniczego i o 16% wyższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych - w tym zawału serca, udaru mózgu i dusznicy bolesnej - w porównaniu z osobami spożywającymi ich najmniej. Miłośnicy produktów bogatych w konserwanty antyoksydacyjne mierzyli się z kolei z o 22% wyższym ryzykiem nadciśnienia.
To nie są liczby abstrakcyjne. Dla porównania: regularne jedzenie czerwonego mięsa przetworzonego zwiększa ryzyko chorób serca o około 18%. Konserwanty, które przez dekady traktowano jako neutralne dodatki technologiczne, mogą być dla układu krążenia równie poważnym obciążeniem.
Szkodliwa ósemka: lista kodów E, które podnoszą ciśnienie krwi
Spośród 17 najczęściej spożywanych konserwantów badacze wyłonili osiem bezpośrednio powiązanych z nadciśnieniem tętniczym:
- E202 - sorbinian potasu (sery, pieczywo, napoje)
- E224 - metabisulfit potasu (wino, suszone owoce, przetwory)
- E250 - azotyn sodu (wędliny, parówki, konserwy mięsne)
- E300 - kwas askorbinowy, czyli witamina C (soki, dżemy, produkty mięsne)
- E301 - askorbinian sodu (przetworzone mięso, napoje)
- E316 - izoaskorbinian sodu (wędliny, konserwy)
- E330 - kwas cytrynowy (niemal wszędzie: soki, napoje, przetwory, słodycze)
- E392 - ekstrakty z rozmarynu (tłuszcze, oleje, gotowe dania)
Kwas askorbinowy (E300) pojawił się dodatkowo jako jedyny konserwant bezpośrednio powiązany z chorobami układu krążenia. To o tyle zaskakujące, że jest to chemiczny odpowiednik witaminy C - substancji, którą powszechnie uważa się za prozdrowotną. Kontekst ma tu jednak znaczenie: witamina C w tabletkach to co innego niż syntetyczny kwas askorbinowy stosowany przemysłowo w połączeniu z wieloma innymi dodatkami.
Co zrobić z tą wiedzą? Naukowcy mają odpowiedź
Autorka badania, doktorantka Anaïs Hasenböhler, podkreśla, że jest to pierwsze tego rodzaju opracowanie analizujące jednocześnie tak szeroką gamę konserwantów w kontekście zdrowia serca. Dr Mathilde Touvier z INSERM zaznacza, że badanie ma charakter obserwacyjny - nie możemy z niego wyciągnąć wniosku, że to wyłącznie konserwanty wywołują choroby serca. Ale dane są zbyt wyraźne, by je zignorować, zwłaszcza że eksperymenty laboratoryjne konsekwentnie pokazują, iż konserwanty mogą wywoływać stres oksydacyjny i zaburzać funkcjonowanie trzustki.
Praktyczny wniosek jest prosty, choć nie zawsze łatwy do wdrożenia: im mniej przetworzone jedzenie, tym lepiej dla serca. Nie chodzi o to, by wyrzucić całą zawartość lodówki i gotować wyłącznie ze świeżych produktów - chodzi o świadome czytanie etykiet i stopniowe ograniczanie produktów, w których lista składników przypomina wzór chemiczny. Szczególną ostrożność warto zachować przy wędlinach, serach porcjowanych, gotowych sosach i słodzonych napojach - to kategorie z najwyższym stężeniem badanych substancji.
Naukowcy z projektu NutriNet-Santé nie zamierzają poprzestać na tych wynikach. Trwają analizy tego, jak konserwanty i żywność ultraprzetworzona wpływają na mikrobiom jelitowy, markery stanu zapalnego i profil metaboliczny krwi. To może w końcu wyjaśnić mechanizm, który za tym stoi i dać regulatorom żywności, takim jak europejska EFSA czy amerykańska FDA, podstawy do rewizji dopuszczalnych norm.
Źródło: Preservative food additives, hypertension, and cardiovascular diseases: the NutriNet-Santé study, European Heart Journal (2026). DOI: 10.1093/eurheartj/ehag308