Pradawny sekret wprost z leśnych głuszy
Miód bartny – pozyskiwany z barci, czyli specjalnie przygotowanych dziupli w drzewach – przez stulecia był jednym z najważniejszych produktów wzmacniających i leczniczych w Europie. Starożytni i renesansowi medycy, w tym słynny Paracelsus, stosowali go na rany, czyraki i owrzodzenia. Dodawano go do skomplikowanych maści i balsamów przyspieszających gojenie tkanek.
Dzisiejsza nauka potwierdza: intuicja przodków miała solidne podstawy. Najnowsze analizy opublikowane w prestiżowym "Journal of Ethnopharmacology" wykazują, że miód bartny posiada unikalny profil fitochemiczny. To pierwsze tego typu badanie na świecie, a w skład zespołu badawczego weszli eksperci z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Od XVII-wiecznej odtrutki do przełomowego odkrycia
Projekt badawczy narodził się przy okazji pracy nad zupełnie innym tematem. Farmaceuci i historycy pracowali nad rekonstrukcją teriaku – XVII-wiecznego panaceum na zatrucia i zarazy.
– Staraliśmy się wykonać go wiernie, zgodnie z XVII-wieczną recepturą – tłumaczy dr Danuta Raj z Katedry i Zakładu Farmakognozji i Leku Roślinnego UMW, pierwsza autorka publikacji. – Nasz zespół jako jedyny na świecie odtworzył go jeden do jednego, zgodnie z procedurami epoki i z dbałością o każdy szczegół. Po jakimś czasie okazało się, że uzyskany przez nas preparat fermentuje, podczas gdy u innych rekonstruktorów ten proces nie zachodził.
Okazało się, że kluczem do wyjaśnienia tej zagadki mógł być jeden ze składników: autorska wersja zawierała miód bartny, podczas gdy inne rekonstrukcje opierały się na miodzie pasiecznym. To skłoniło naukowców do poszukiwania danych naukowych na temat miodu bartnego. – Okazało się, że takich publikacji nie ma – przyznaje dr Raj.
Nawet 13-krotnie wyższe stężenie cennych kwasów
Próbki pobrane z województwa świętokrzyskiego poddano rygorystycznym testom. Wyniki okazały się jednoznaczne:
- Miód bartny zawiera gigantyczne poziomy kwasów fenolowych pochodzących z propolisu (w tym kwasu ferulowego i p-kumarowego).
- Stężenie tych substancji jest od 6 do 13 razy wyższe niż w typowych polskich miodach pasiecznych.
- W produkcie stwierdzono także podwyższony poziom kwasu kynureninowego.
Co to oznacza w praktyce? Tak wysoka koncentracja związków aktywnych przekłada się na potężną aktywność przeciwdrobnoustrojową. To idealnie tłumaczy, dlaczego produkt ten historycznie sprawdzał się w leczeniu ran i owrzodzeń.
Dlaczego miód bartny ma tak wyjątkowy skład?
– Szczególne właściwości miodu bartnego najprawdopodobniej wynikają ze specyfiki bartnictwa – wyjaśnia dr Danuta Raj. – Pszczoły same wybierają sobie barć, same organizują gniazdo, korzystają z różnorodnych pożytków leśnych i nie są regularnie przenoszone ani intensywnie eksploatowane, a zatem mają mniej stresu. Bartnik zagląda do nich rzadko, a miód zbiera najwyżej raz w roku, więc produkt ma dłuższy kontakt z plastrem, który także jest bogaty w różne korzystne dla zdrowia substancje.
Test "sklejonych palców", czyli mądrość zmysłów
W badaniu pojawił się też niezwykły wątek eksperymentalny. Naukowcy postanowili sprawdzić dawne, wczesno nowożytne metody oceny jakości miodu za pomocą zmysłów. Jeden z historycznych testów polegał na ... sprawdzaniu, jak mocno miód skleja palce.
Członkowie panelu badawczego metodycznie zanurzali palce w próbkach. Wyniki zaskoczyły wszystkich: ta subiektywna, „ręczna” ocena idealnie pokrywała się z precyzyjnymi pomiarami laboratoryjnymi zawartości wody. Dawni bartnicy bez nowoczesnych maszyn potrafili bezbłędnie ocenić trwałość i bezpieczeństwo mikrobiologiczne produktu.
Farmakognozja spotyka historię medycyny
Artykuł jest efektem współpracy naukowców z czterech ośrodków: Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz Uniwersytetu Wrocławskiego. Badaczka od lat zajmuje się analizą związków pochodzenia naturalnego oraz rekonstrukcją dawnych receptur leczniczych.
– Sama analiza farmaceutów byłaby tylko częścią prawdy o miodzie bartnym – podkreśla dr Danuta Raj. – Zależało nam na kontekście historycznym, bo choć bartnictwo ma wielowiekową tradycję, jego początki były do tej pory tajemnicą.
Publikacja wpisuje się w szerszy nurt badań, w których nowoczesna farmakognozja i etnofarmakologia sięgają po tradycyjną wiedzę jako punkt wyjścia do weryfikacji naukowej. Bartnictwo, wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO, doczekało się pierwszego pełnego opracowania naukowego swojego głównego produktu. I – jak pokazują wyniki – dawna wiedza praktyczna bartników, kupców i użytkowników miodu nie była przypadkowa. Potrafili rozpoznawać jakość produktu za pomocą narzędzi, które mieli do dyspozycji: doświadczenia, zmysłów i przekazywanej przez pokolenia praktyki.
Źródło: Materiały prasowe Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu